Wstępem chciałam tu nawiązać do kosmetyków Technic, które ostatnimi czasy niezwykle "prężnie" rozwijają się w internetowych drogeriach. Opakowaniami do złudzenia przypominają w/w kosmetyki Benefitu, ba! nawet nazwy są podobne. Ceny są bardzo zachęcające, nie wiem czy jakiś ich produkt kosztuje więcej niż 20zł. Wczoraj przyszła paczki z Minti z wybranymi przeze mnie egzemplarzami :) Tak więc, co ja o tym sądzę....
1. Rozświetlacz High lights - odpowiednik benefitowskiego High Beam
2. Baza rozświetlająca Prime it - odpowiednik Girls Meets Pearl (fajniejsza nazwa :))
3. Żelowy eyeliner fiolet
4. Kohl kajal
Jeśli chodzi o bazę Prime it - to chyba produkt, który spodobał mi się najbardziej. Po moich ostatnich przygodach z bazą Inglota, ta jest jak OLŚNIENIE. I to dosłowne. Producent obiecuje rozświetlenie, ktore faktycznie otrzymujemy. Zapach jest nienachalny, dla mnie nawet przyjemny, ale co tam kto lubi - ja uwielbiam wąchać swoje kosmetyki :D Konsystencja jest kremowa, bardziej rzadka niż standardowy krem nawilżający - to, co rownież dla mnie jest plusem, to fakt, że nie ma silikonów (!!). Naprawdę nienawidzę tego uczucia "przyklejenia" mi się czegoś do twarzy. Pompka dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, opakowanie jest przyjemne dla oka, generalnie bez zarzutu.
Podsumowując - spokojnie można używać jej pod podkład zamiast kremu. Szczególnie na co dzień. Makijażu raczej nam nie przedłuży, acz nie taka też jej rola, za to bardzo ładnie rozpromieni buzię. Dla potwierdzenia, że to nie takie sam marketing z mojej strony dołączam zdjęcie przed/po :)
+ podkład Revlon, Colorstay 150buff
Na drugim miejscu stawiam rozświetlacz High lights. Super alternatywa, tym bardziej, że 10x tańsza od high beamu, a różnicy - nie dostrzegam prawie wcale. Jedynym minusem jest beznadziejny pędzelek, który już w paczce przyszedł rozwarstwiony. Jeśli miałabym sposobność zasugerowania czegoś producentom, to żeby zmienili to dziadostwo na pacynkę, bo ten "pędzelek" nie nadaje się do niczego.
Nie wiem czy na zdjęciach dobrze uchwyciłam efekt - było już ciemno i próbowałam z kilkoma światłami. Jeśli nie, to musicie mi wierzyć na słowo :)) Za 10zł żal nie spróbować tego kosmetyku.
Dwa ostatnie rodzynki - eyeliner i kajal, też możecie zobaczyć na zdjęciach. Dla mnie? Przeszły bez echa, są poprawne i tyle. Eyeliner nieco tępy, musiałam namachać się pędzlem żeby go w ogóle na niego nabrać. Spróbuję jeszcze podratować go duralinem. Kajal - dla mnie zwykła czarna kredka. Nie zauważyłam efektu woowww kajal! Absolutnie.
Ale jeśli ktoś szuka dobrych kosmetyków, w bardzo przystępnej cenie, to polecam z czystym sumieniem. Nie wszystko co za 5 zł wieje tandetą, a po co pchać komuś do kieszeni, bo wydaje 100razy tyle na reklamę niż na wyprodukowanie kosmetyku. Wspierajmy małych i dobrych przedsiębiorców, AMEN :)







