środa, 15 stycznia 2014

Testujemy kosmetyki Technic

Był okres, kiedy niesamowicie chorowałam na kosmetyki Benefitu - każdy, kto przechodził koło tej szafy w sephorze wie o co chodzi. :) Opakowania są śliczne, w stylu pine-up, kolorowe, świeże, a jednocześnie ceny.. bardzo "luksusowe" (i jednocześnie nie zawsze idące w parze z jakością). Mimo wszystko uważam, że opakowanie to za mało, żeby przekonać mnie do wydania 100zł na bronzer, choćby nie wiem jak był osławiony. Tym bardziej, że od dawna krąży po sieci odpowiednik Hoola, marki W7 (swoją drogą b.dobry).

Wstępem chciałam tu nawiązać do kosmetyków Technic, które ostatnimi czasy niezwykle "prężnie" rozwijają się w internetowych drogeriach. Opakowaniami do złudzenia przypominają w/w kosmetyki Benefitu, ba! nawet nazwy są podobne. Ceny są bardzo zachęcające, nie wiem czy jakiś ich produkt kosztuje więcej niż 20zł. Wczoraj przyszła paczki z Minti z wybranymi przeze mnie egzemplarzami :) Tak więc, co ja o tym sądzę....


1. Rozświetlacz High lights - odpowiednik benefitowskiego High Beam
2. Baza rozświetlająca Prime it - odpowiednik Girls Meets Pearl (fajniejsza nazwa :))
3. Żelowy eyeliner fiolet
4. Kohl kajal

Jeśli chodzi o bazę Prime it - to chyba produkt, który spodobał mi się najbardziej. Po moich ostatnich przygodach z bazą Inglota, ta jest jak OLŚNIENIE. I to dosłowne. Producent obiecuje rozświetlenie, ktore faktycznie otrzymujemy. Zapach jest nienachalny, dla mnie nawet przyjemny, ale co tam kto lubi - ja uwielbiam wąchać swoje kosmetyki :D Konsystencja jest kremowa, bardziej rzadka niż standardowy krem nawilżający - to, co rownież dla mnie jest plusem, to fakt, że nie ma silikonów (!!). Naprawdę nienawidzę tego uczucia "przyklejenia" mi się czegoś do twarzy. Pompka dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, opakowanie jest przyjemne dla oka, generalnie bez zarzutu.
Podsumowując - spokojnie można używać jej pod podkład zamiast kremu. Szczególnie na co dzień. Makijażu raczej nam nie przedłuży, acz nie taka też jej rola, za to bardzo ładnie rozpromieni buzię. Dla potwierdzenia, że to nie takie sam marketing z mojej strony dołączam zdjęcie przed/po :)

+ podkład Revlon, Colorstay 150buff

Na drugim miejscu stawiam rozświetlacz High lights. Super alternatywa, tym bardziej, że 10x tańsza od high beamu, a różnicy - nie dostrzegam prawie wcale. Jedynym minusem jest beznadziejny pędzelek, który już w paczce przyszedł rozwarstwiony. Jeśli miałabym sposobność zasugerowania czegoś producentom, to żeby zmienili to dziadostwo na pacynkę, bo ten "pędzelek" nie nadaje się do niczego. 

Nie wiem czy na zdjęciach dobrze uchwyciłam efekt - było już ciemno i próbowałam z kilkoma światłami. Jeśli nie, to musicie mi wierzyć na słowo :)) Za 10zł żal nie spróbować tego kosmetyku.



Dwa ostatnie rodzynki - eyeliner i kajal, też możecie zobaczyć na zdjęciach. Dla mnie? Przeszły bez echa, są poprawne i tyle. Eyeliner nieco tępy, musiałam namachać się pędzlem żeby go w ogóle na niego nabrać. Spróbuję jeszcze podratować go duralinem. Kajal - dla mnie zwykła czarna kredka. Nie zauważyłam efektu woowww kajal! Absolutnie.

Ale jeśli ktoś szuka dobrych kosmetyków, w bardzo przystępnej cenie, to polecam z czystym sumieniem. Nie wszystko co za 5 zł wieje tandetą, a po co pchać komuś do kieszeni, bo wydaje 100razy tyle na reklamę niż na wyprodukowanie kosmetyku. Wspierajmy małych i dobrych przedsiębiorców, AMEN :)

sobota, 7 grudnia 2013

Porównanie eyelinerów + nowa miłość :)

Cześć dziewczyny :)

Mam nadzieję, że pomimo tego co dzieje się za oknem dajecie rade.. Ja przetrwałam kryzysowe chwile w domu pod kołdrą i w przypływie refleksji wpadłam na pomysł porównania dwóch eyelinerów w żelu, w których posiadaniu jestem ;)

Właściwie od pół roku wierna byłam Inglotowi i sama nie wiem co mnie podkusiło do kupna nowego egzemplarza. Ale kobieta ciekawą istotą jest, więc obecnie testuję nowy nabytek... No i muszę przyznać, że tym razem stały związek wychodził mi jednak na dobre.


Wiem wiem, na pierwszy rzut oka nie widać różnicy - być może to też wina światła.


Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia:
Inglot AMC:
+ ma większe opakowanie [5.5g]
+ ZAWSZE można go podratować duralinem [co do pierre rene nie próbowałam]
+ kolory <3 jestem="" nich="" p="" w="" zakochana="">
+ płynniej się rozprowadza
+ czerń jest dużo głębsza
+ stosunkowo łatwo dostępny

- szybko zasycha, przez co często trudno go rozetrzeć, lepiej zrobić to od razu.
- zdarza się, że odbija mi się na powiekach

Pierre Rene, Gel eyeliner
+ tani
+ niektórym może odpowiadać masełkowata konstystencja
+ uważam, że jest dobry do początkowej nauki kresek
+ łatwiej go rozetrzeć, nawet gdy minie już pare sekund od nałożenia

- czerń, to raczej b.ciemny grafit
- opakowanie trochę tandetne, choć to akurat kwestia gustu
- trudno dostępny (ja swój zamówiłam online na stronie producenta, b.szybka dostawa za co akurat +)


Podsumowując, nie skreślam Pierra, ale póki mam Inglota przyjemniej pracuje mi się z nim. Aczkolwiek znam osoby, którym nie podpasował on w ogóle - kwestia gustu :) Oba eyelinery nakładałam skośnym pędzelkiem Inglota.

Jednak moją prawdziwą udaną zdobyczą ostatnich dni sąąąą... szminki Sleeka :) 

Korzystając ostatnio z promocji w internetowych drogeriach na darmową dostawę, stwierdziłam, że wypróbuję dwa odcienie - kiedyś używałam więcej kosmetyków tej firmy i byłam zadowolona, dlaczego by nie spróbować.. a tu taaakie zaskoczenie :) 

Za ok.20zł dostałam piękną, mocno napigmentowaną, uroczo wyglądająca szminkę Sleeka. Bałam się, że zamawiając przez internet znowu nie trafię z kolorem, ale nie wiem czy w tym wypadku w ogóle istnieje opcja "nie trafienia koloru", bo wszystkie są boskie.. 


Ostatnio głównie przeparadowuję dumnie właśnie w tym kolorze, chociaż drugi jest równie uroczy.




Szminki są naprawdę trwałe, nie spływają mi poza kontur - wiadomo, że nie przetrzymają w stanie idealnym całego dnia, ale wczoraj O.M.G wytrwała ze mną nawet gruntowne sprzątanie mieszkania. I nadal prezentowała się bardzo dobrze ;) Serdecznie polecam, jeśli ktoś lubi odważne kolory, zapomina o poprawkach w ciągu dnia (jak ja :P) i nie chce przepłacać - z czystym sumieniem, p-o-l-e-c-a-m. 



Pozdrawiam Was dziewczynki, trzymajcie się ciepło :)